Punkty: 63, głosów: 7, wynik: 9.00
McDonalds
Punkty: 34, głosów: 4, wynik: 8.50
Bic
Punkty: 27, głosów: 4, wynik: 6.75
Twist
Punkty: 20, głosów: 3, wynik: 6.67
tarey100
Punkty: 17, głosów: 3, wynik: 5.67
Funny Death Commercial
Punkty: 3, głosów: 1, wynik: 3.00
Spots Coca Cola 2006
Punkty: 0, głosów: 0, wynik: 0.0
Reklama Częstochowa - zapraszamy do współpracy !
Felieton#4
Mój „demon” niestety wygrywa ostatnio każdy pojedynek. Moja silna wola ma miejsce tylko w dziale motoryzacyjnym, choć muszę się przyznać, że na tych stoiska (w tych sklepach) są zawsze najfajniejsi sprzedawcy. Są mężczyznami – to ich duży plus. Chyba wyszłam na szowinistkę…przepraszam
. Jednak odstrasza mnie tam zapach. Komu może się podobać? Też pytanie, oczywiście facetom. Tylko oni są w stanie wytrzymać to pomieszanie zapachu nowej gumy, smaru, oleju i odświeżacza powietrza…ostatnio nawet znalazłam taki o zapachu pieniędzy. Wieszasz taki w maluchu i wyobrażasz sobie, że to BMW. Pomysłowe. Mogliby wymyślić coś takiego dla kobiet. Zakładasz bluzkę z hipermarketu, a wydaje Ci się że to Dior
. A jaka oszczędność!
Skoro już o zapachach mowa to ostatnio coraz więcej słyszy się o tzw. aromamarketingu. Podobno odpowiednio dobrany zapach potrafi wydłużyć zakupy, i tak zapach melona o 15 minut, a ananasa o 17 minut (oczywiście źródła podają różnie, a ja nie jestem autorytetem w dziedzinie, więc jakby co to proszę się na mnie nie powoływać, pod tym względem nie jestem wiarygodnym źródłem informacji i nie mam prof. przed nazwiskiem).
Wracając do moich słabości i aromamarketingu to ostatnio buszowałam trochę po „SecondHand’ach” popularnie zwanych „Lumpeksami” i „India Schop’ach” popularnie zwanymi „sklepami indyjskimi”. Szukałam czegoś oryginalnego i taniego. Dlaczego właśnie takiego? Po pierwsze nikt nie lubi (czyt. kobieta) jak ktoś inny (czyt. druga kobieta)ma taki sam ciuch, więc musi być niepowtarzalny, a po drugie jak kupię jedną bluzkę tanio to mogę pozwolić sobie na drugą, każda kobieta wie, że od przybytku głowa nie boli. A w szczególności gdy chodzi o buty, torebki i ubrania. W sumie ile byśmy nie miały ciuchów, to i tak nie mamy w co się ubrać, to chyba największa prawda, na dodatek raczej nie ma wyjątków od tej zasady.
Lumpeksy mają to do siebie, że specyficznie pachną, to takie połączenie taniego proszku do prania, środka dezynfekującego i środka na mole. Zapach ten bardzo skutecznie odpycha facetów. W ogóle czy ktoś widział faceta w takim sklepie? Ja widziała-dwóch, jeden miał jakieś 6 lat i nie za dużo do powiedzenia, a drugi był starszy, na oko jakieś 30 lat i miał minę niezłego cierpiętnika, wyglądał jakby to była jakaś kara
.
Może to jakieś wyjście, mówisz chłopakowi, narzeczonemu czy mężowi zrób to, tamto, „siamto”, a jak nie to do lumpeksu ze mną na zakupy idziesz. Może w końcu zaczęliby nas słuchać.
Swoją drogą zapach jest dość nieprzyjemny, ale jak dla mnie to tylko przez 3 do 4 minut, potem w ferworze walki o upatrzoną spódnicę czy bluzkę, szybko zapominam o rzeczach tak mało istotnych.
Co innego jest w „India Schop’ach”. Tam pachnie kadzidłem, korzeniami i egzotyką. Ale i tak normalny facet rzadko jest w stanie wytrzymać takie natężenie zapachu, bo faktycznie jest on bardzo intensywny, wręcz otaczający. Atakuje ze wszystkich stron. Tą samą drapieżność można znaleźć w drogeriach przy stoisku z perfumami i testerami. Dzięki takim miejscom zrozumiałam, że nie należy łączyć niektórych zapachów np. opium z mandarynką, chyba że chcemy pozbyć się faceta i sprawdzić czy nasi przyjaciele są tymi prawdziwymi
, efekt gwarantowany. Zapach zniechęca do naszej osoby z miejsca.
A wracając do sklepów indyjskich, być może taki „atakujący” zapach wpływa na to, iż faceci czują się zagrożeni, a przecież oni „myślą”, że są rasą lepszą, wyższą itp. No cóż panowie nie jesteście ani lepsi, ani gorsi, ale faktem jest, że bez nas Was nie ma
.
Tekst miał być o aromamarketingu, a nie o facetach. Cóż wyszło jak zawsze. Zauważyliście, że wszystkie rozmowy przy piwie zaczynają się od szkoły, pracy, pogody, a kończą na sex’ie. Można dojść do wniosku, że to co jest na końcu najbardziej nas interesuje. Ja gdy kończę zakupy to zawsze cieszę się, gdy nie płaczę na widok rachunku. A jeśli aromamarketing ma polepszyć moje samopoczucie podczas robienia zakupów to jestem za, choć mnie to osobiście nie jest potrzebne, przydałoby się facetom, może wtedy chętniej wychodziliby z nami na zakupy.
Autor: Lena